Wszystkie wpisy, których autorem jest Marek

Pojedynek z dżunglą – Taman Negara

Pojechałem do Kuala Tahan. To wioska, w której kończy się asfalt a zaczyna dżungla – Taman Negara. Jak podają jest to jeden z najstarszych na świecie lasów tropikalnych liczący ileś tam milionów lat. Nie wiem czym się taki las wyróżnia, więc poszedłem to sprawdzić. Dokładnie – poszedłem. Chciałem poczuć dżunglę na własnej skórze. Czytaj dalej Pojedynek z dżunglą – Taman Negara

Melaka i coś na deser

Singapur, niby małe państwo a zajeło mi 2 godziny przedostanie się do Malezji. Za granicą łapię pierwszego stopa i już chcą mnie zawieźć na dworzec. Mówię, że nie chcę, chcę jechać poza miasto. Mówią mi, że jadą tylko za centrum ale mogą mnie podrzucić na dworzec autobusowy. W tym czasie zaczynać padać – urwanie chmury. „Na pewno nie chcesz jechać autobusem?” pytają. Skusiłem się. Niech mnie gromy, wydałem całe 19 ringgitów (19zł) na autobus do Melaki. W autobusie za to jaka wygoda: tylko 3 fotele w rzędzie i mnóstwo miejsca na nogi. Szkoda, że nie jest to światowy standard. Czytaj dalej Melaka i coś na deser

Singapur – pierwsze wrażenia

Przyleciałem do Singapuru tak samo z chęci jak i przymusu. Uwielbiam duże miasta z drapaczami chmur. Jednak odstraszało mnie to, ze jest to miasto bardzo drogie, a wysokie mandaty i kary chłosty są tu na porządku dziennym. Jeden nieprawidłowy ruch i już do czynienia z policją. Ciągły stres czy nie zrobiliśmy czasem czegoś niezgodnie z prawem. Czy faktycznie tak jest? Ile w tym prawdy, że Singapur jest sterylnie czysty, i że rzucenie papierka na ziemie może nas kosztować kilkaset S$? Sprawdźmy… Czytaj dalej Singapur – pierwsze wrażenia

Hua Hin

Hua Hin – tajski nadmorski kurort, coś jak Sopot, tylko że większy. Właściwie nie wiedziałem czego tam szukam. Miasto z niczego nie słynie, do zobaczenia nic tu nie ma a plaże są piękniejsze gdzie indziej. Mimo to pojechałem tam by wyrwać się na chwilę z Bangkoku (to tylko 200km). Pierwsze co się rzuca w oczy (w turystycznej okolicy) to starość. Kurde, co ja tu robię? Gdzie Ci wszyscy młodzi backpackerzy? Czemu średnia wieku tutejszych farangów* to jakieś 50 lat? Przeszedłem kilka ulic w poszukiwaniu noclegu i już znałem odpowiedź. Czytaj dalej Hua Hin

Sylwester na Khao San Road

Długo się zastanawiałem gdzie spędzić sylwester. Wiadomo było, że w Bangkoku ale gdzie dokładnie? Lubię Sylwester spędzać hucznie, dlatego Khao San Road było dobrym miejscem, by udać się tam w ostatni dzień roku. W każdy zwykły dzień jest tam mnóstwo ludzi, to ile będzie w Sylwestra? Pomieszczą się wszyscy? Na szczęście nie było tak źle. Ludzi tylko trochę więcej niż zwykle. Sprzedawców i garkuchni tyle samo. Dodatkowo tylko jakąś scenę dostawili. Ja się bawiłem wraz z Couchsurferami w Center Khao San. Czytaj dalej Sylwester na Khao San Road

Boże Narodzenie po tajsku

Według różnych źródeł, Chrześcijan w Tajlandii jest od 0,8% do 1,5%. Boże Narodzenie nie jest dniem wolnym od pracy i nie jest świętowane. Mimo to nie da się nie poczuć świątecznego klimatu. Świątecznego, nie bożonarodzeniowego. Próżno szukać symbolów religijnych. Wszędzie tylko choinki, łańcuszki, dzwonki, świecidełka, mikołaje i renifery. Kierowcy autobusów w czapkach św. Mikołaja, bary i sklepy obwieszone złotymi dekoracjami „Marry Christmas” albo „Happy New Year”. Nawet na plaży nie brakuje sztucznych choinek. Tajowie uwielbiają się bawić więc każdą taką okazję wykorzystują w sposób rozrywkowy. Szukałem jakiegoś miejsca czy spotkania gdzie mógłbym spędzić wigilię w sposób polsko-europejski. Czytaj dalej Boże Narodzenie po tajsku

Ostatni dzień świata na Ko Chang

Ile końców świata już było? Ile ich jeszcze będzie? Nie wiem, nigdy w żaden nie wierzyłem ale każdy z nich to dobry powód by przeżyć ten dzień wyjątkowo. Pojechałem na Ko Chang. Największą wyspę na zatoce tajlandzkiej. Największa nie znaczy najciekawsza. Z resztę wszystkie są podobne do siebie. Wybrałem tą, bo nie wiem dlaczego. Czytaj dalej Ostatni dzień świata na Ko Chang