Cameron Highlands

Z wizytą w krainie herbaty

Z gorącego Kuala Lumpur (~35 stopni) udałem się w nieco chłodniejszy rejon – Cameron Highlands. To odkryta w 1885 przez Williama Camerona kraina, która później przemieniła się w królestwo herbaty. Prawdopodobnie najpiękniejsze miejsce w Malezji. I najchłodniejsze. Temperatura w dzień to 20 kilka stopni (tymczasem w odległym o 80km Ipoh prawie 40). Po prawie 2 miesiącach ciągłych upałów, taki chłód to czysta przyjemność.

Cameron Highlands

Zatrzymuję się w wiosce Tanah Rata. Droga turystyka dotarła i tutaj. Mnóstwo luksusowych hoteli i ośrodków spa. Wśród nich malutkie sklepiki i bary. Niektóre oferują dania z truskawkami. Jak ja dawno nie jadłem truskawek! Dla Malezyjczyków to owoc egzotyczny, tak jak dla nas chociażby ananas. Panujący tutaj klimat pozwala jednak na ich uprawę. Ale to herbata jest tu królową.

Cameron Highlands

Odwiedzam dwie plantacje herbaty: BOH Tea i Sungai Palas. Obie należą do tej samej firmy – BOH.
Boh Tea to największa plantacja w Cameron Highlands. Co mnie zaskoczyło to to, że wejście jest całkowicie za darmo! Trafiam niestety na pochmurną pogodę, ale mimo tego widoku i tak robią wrażenie. Wzgórza porośnięte niskimi krzewami herbacianymi wyglądają, jakby były pokryte dywanem. Do tego cisza i spokój.

Cameron Highlands

Będąc w Sungai Palas udaje mi się złapać trochę słońca. Chodzę sobie po plantacji krętymi dróżkami. Przy okazji spotykam nepalskich robotników, którzy akurat mają przerwę. Pytam, jak się im pracuje?
– Nie tak źle. Ciężko nie jest, ale czy słońce czy nie – robić trzeba.
Widząc z jakim wyluzowaniem wcinają ryż i rozmawiają ze mną, jestem w stanie w to uwierzyć. Przysiadam się do nich i delektuję widokami.

Cameron Highlands

Cameron Highlands

Po wszystkim zasiadam w restauracji i próbuję tutejszej herbaty. Wybieram Lemon Ice Tea – smakuje znakomicie. W podróży rzadko piję herbatę, ale skusiłem się i kupiłem jej cały zapas. Kiedyś wypiję, na pewno.