Boże Narodzenie po tajsku

Według różnych źródeł, Chrześcijan w Tajlandii jest od 0,8% do 1,5%. Boże Narodzenie nie jest dniem wolnym od pracy i nie jest świętowane. Mimo to nie da się nie poczuć świątecznego klimatu. Świątecznego, nie bożonarodzeniowego. Próżno szukać symbolów religijnych. Wszędzie tylko choinki, łańcuszki, dzwonki, świecidełka, mikołaje i renifery. Kierowcy autobusów w czapkach św. Mikołaja, bary i sklepy obwieszone złotymi dekoracjami „Marry Christmas” albo „Happy New Year”. Nawet na plaży nie brakuje sztucznych choinek. Tajowie uwielbiają się bawić więc każdą taką okazję wykorzystują w sposób rozrywkowy. Szukałem jakiegoś miejsca czy spotkania gdzie mógłbym spędzić wigilię w sposób polsko-europejski. Wszystkie oferty „Christmas dinner” oferowały to samo: zwyczajną kolację za podwójną cenę. Ja szukałem czegoś specjalnego. Niestety, nie znalazłem. Poszedłem na CS-meeting i spędziłem święta tak jak większość – na zabawie. Nie było śniegu, barszczu z uszkami, prezentów, Kevina i świątecznej ciężarówki Coca-Coli. W Bangkoku był to po prostu kolejny zwykły dzień. Nie było spokoju, ale było wesoło. Nie czuję by coś mnie ominęło. Nie jestem smutny, bo nie spędziłem świąt z najbliższymi. Czuję za to, że zrobiłem coś innego, że oderwałem się od schematu.

20121223141MBK