12 x śmierć

Każdy system ma swojego robala.
Toczy on krew swoich dawców,
znieczulając ich mózgi jadem hipokryzji.

Takim cytatem rozpoczyna się książka Michała Pauli „12 x śmierć – opowieść z Krainy Uśmiechu”. Michał trafił do tajskiego więzienia za handel narkotykami. Został wrobiony przez policję.

Oczywiście nie był bez winy, jednak wyrok sądu był zupełnie nie adekwatny do popełnionego czynu. Dostał 12 kar śmierci (po jednej za każdą przesyłkę). W Tajlandii handel narkotykami to największe przestępstwo (nawet większe niż morderstwo). Trafiając do więzienia mamy nikłe szanse na wydostanie się czy nawet przeżycie. Tajskie więzienie to tak na prawdę obóz pracy, w którym w uwłaczających warunkach walczysz o przetrwanie. Do nóg przyczepiają ci łańcuchy a do jedzenia dostajesz brudny ryż, który „smakuje jak gówno”. Michałowi udało się wydostać na wolność po 6 latach dzięki ułaskawieniu przez króla.

Po rozmowie z Tajami, przeczytaniu książki i własnym doświadczeniu nasuwa mi się tylko jeden wniosek: największą organizacją przestępczą w Tajlandii jest policja. Policja to instytucja zaufania publicznego, więc nie może sobie pozwolić na jakikolwiek uszczerbek na reputacji. Dlatego policjant ma zawsze rację. Nie chcę zdradzać za dużo tajemnic, o których można przeczytać w książce ale Ci sami ludzie, którzy „reedukują” handlarzy w więzieniach sami narkotykami handlują. Wspiera to wszystko rząd USA, który pompuje miliony w walkę z narkotykami. A tajska policja im więcej dilerów złapie, tym więcej tej pomocy dostaje (w nagrodę za skuteczną walkę). Premia jest liczona od czarnorynkowej wartości przemyconych narkotyków. Nikomu nie jest na rękę aby ten proceder zatrzymać przez co cierpią na tym niewinni ludzie. Bo to nie jest tak, że jak jeden z członków rodziny jest dilerem to tylko diler trafia do paki. Dla pewności wsadza się wszystkich jego bliskich. Tłumaczenia (nawet głównego oskarżonego), że pozostali są niewinni jest bezcelowa, a jeszcze dodatkowo można sobie powiększyć wyrok. Racja jest w tym, że każdy kto jest za walką z narkotykami ma krew na rękach.

Przez mój miesięczny pobyt w Tajlandii poznałem krainę uśmiechu od tej najlepszej strony. Dzięki tej książce poznałem tę drugą – czarną.
Tajlandia to raj, z którego bardzo blisko do piekła.

Opowieść z krainy uśmiechu