Zima

W życiu każdego autostopowicza przychodzi w końcu taki dzień, kiedy musi zmierzyć się z największym złem natury: ZIMĄ. Mój pierwszy raz był w 2010 roku gdy wybrałem się na zorganizowany Sylwester autostopowiczów do Barcelony. W przeciwieństwie do reszty byłem wygodny – do Barcelony poleciałem samolotem. A co tam, tanie loty są po to by ułatwiać sobie życie. Z powrotem jednak o samolocie nie było mowy. Pojechałem stopem. Okazało się, że zima nie jest wcale taka zła a ludzie biorą chętnie. Wróciłem do domu cały i nic sobie nie odmroziłem. Nie lubię jednak być ubranym jak cebula tak, że kierowca nie widzi czy jestem człowiekiem czy jakimś monstrum. Nie lubię krótkiego dnia gdy tuż po obiedzie robi się ciemno i z łapania zazwyczaj już nici. Perspektywa stania na mrozie kilka godzin też do przyjemnych nie należy. Poza tym zima dla mnie jest niefotogeniczna. Wszystko biało-szare i ponure. Dlatego w ramach osobistej walki z zimą i perspektywą siedzenia w miejscu gdzie na najbliższe dni zapowiadają -30 stopni, wylatuję tam gdzie jest +30. Wy sobie marznijcie. Ja wolę się gotować. O!

PS. Tak, to blog reaktywacja.

  • anita-rambo

    Miłej zabawy, nie zapomnij o pocztówce ;)

  • Reaktywacje są ok :) Czekamy na więcej…