Jak szukałem pracy

Po opuszczeniu Nordkappu zdecydowalem sie od razu poszukac pracy by podreperowac budzet. Z Sarnes pojechalem do Kautokeino (jednym stopem!). Miasto pelne zyczliwych ludzi i… komarow. Ilosc latajacego paskudstwa w powietrzu przekracza wszelkie dopuszczalne normy miejskie. Kemping byl pierwszym miejscem gdzie spytalem sie prace i od razu szefowa probowala pomoc. Obiecala, ze zadzwoni do znajomego czy ma cos dla mnie. W miedzyczasie poczestowala obiadem. Niestety, okazalo sie ze nic dla mnie nie ma ale na czas mojego pobytu w miescie pozwolila korzystac z kempingu za darmo. O godzinie 20:00 zaprosila do lavuu (Samowego namiotu) na kawe i chleb pieczony na ognisku. Polnocno-wschodni obszar Norwegii w wiekszosci zamieszkuja Samowie (potocznie: Laponczycy). Przez to, ze Kautokeino (Guovdageaidnu) lezy blisko granicy szwedzkiej i finskiej sporo ludzi starszego pokolenia potrafi rozmawiac nawet w czterech jezykach i zadnym z nich nie jest angielski!

Lavuu

Po 2 dniach pojechalem do Karasjok. Rowniez tam nic nie znalazlem choc ponownie ludzie z kempingu probowali mi pomoc. Jeszcze tego samego dnia wrocilem do Kautokeino. Nastepny dzien to byla sobota – slaby dzien do szukania pracy wiec postanowilem pojechac w strone Narviku przez Finalndie i Szwecje. Ruch w strone Finlandii bardzo maly ale po godzinie zlapalem stop do granicy finsko-szwedzkiej. W Szwecji jak to w Szwecji, nie bardzo chca brac wiec swoje odstalem az zatrzmali sie Francuzi. Pozniej zatrzymal sie Szwed, Estonczyk i Norwedzy. Z Norwegami dojechalem do Bjerkvik. Niedziela, wszystko zamkniete poza stacja beznynowa. Pomyslalem, ze nie ma co tracic czasu na tym przejazdowie i postanowilem pojechac na wyspe Senja. Ludzie polecaja, przewodniki tez a przy okazji moze jakas praca sie znajdzie.

Najpierw wyladowalem w Botnham. Dostalem cynk do szefa fabryki rybnej, ktory trzesie cala okolica ale pracy dla mnie nie mial. Zawiozl mnie do Husøy, bardzo ciekawie polozonej wioski rybackiej ale tam tez szczescie mi nie dopisalo. Na noc wyladowalem w Mefjordvær. Piekne miejsce, bardzo podobne do Lofotow. Nie bez powodu Senja nazywana jest „Norwegia w pigulce”.


Kolejnego dnia udalem sie do Gryllefjod – wioski na koncu wyspy. Przebiega tedy „Whale Route” przez co przejezdza tedy bardzo duzo turystow, ktorzy dalej promem zmierzaja do Andenes na wyspie Andøya. Po raz kolejny ludzie skierowali mnie do bosa wioski, ktory napewno bedzie mial dla mnie prace ale i on nie byl mi w stanie pomoc. Mialem juz tego dosyc. Ciagle ludzie staraja sie pomagac i ciagle nic.
Jade ponownie na Lofoty bo tam pracuje mnostwo Polakow. W Bjerkvik zalaplem goscia co jechal do Harstad. Zapewnial mnie ze w tym miescie na pewno cos znajde. Tak… problem tylko w tym, ze nie lubie duzych miast jako autostopowicz. Inny problem to taki, ze w takim miescie zle sie czuje i kompletnie nie wiem jak tam szukac pracy, gdzie pojsc, gdzie zapytac, wszyscy gonia w swoja strone a zeby poskladac CV, pochodzic po firmach i NAVach to trzeba zatrzymac sie na troche dluzej niz jeden dzien a ja noclegu zapewnionego nie mialem. Poddalem sie i wyjechalem z Harstad nastepnego dnia rano.

Dokad pojechalem? Na mojej mapie mialem zaznaczona jako bardzo ciekawa atrakcje turystyczna, wioske rybacka Nusfjord. Nie bylem tam wiec przy okazji ja sobie zwiedze. Spodziewalem sie jakiejs zapuszczonej starej wioski w ogole nie tetniacej zyciem a to sie okazuje ze ta wioska to jakby skansen i jednoczesnie noclegownia turystyczna. Chodzac po wiosce zauwazylem nie dokonca pomalowany dom. Od razu poszedlem zapytac czy nie potrzebuje ktos pomocy. I…?
Nastepnego dnia juz pracowalem…

W szukaniu pracy pomagalo mi mnostwo ludzi w przeroznych miejscach. Mialem bezposrednie kontakty do waznych osobistosci, kierowcy wydzwanili po swoich znajomych, czasami nawet nadrabiali kilometrow zeby mi pomoc a w kilkunastu miastach zostawilem ogloszenia w supermarketach.
Trwalo to 10 dni.
Ostatecznie prace i tak znalazlem sam…

  • Wyciapraj im coś na tym domku:P Nie lubię tej wioski bo jest PŁATNA :/

  • @Michal
    Wcale nie! W lipcu wstep jest bezplatny. Poza lipcem (ale w czasie sezonu) jest platny ale sa dwie drogi ktorymi mozemy wejsc za darmo, trzeba tylko wiedziec gdzie one sa :). Ale fakt, ze pobieranie oplaty za wstep do wioski to paranoja.

    O samym Nusfjord napisze wiecej w kolejnym wpisie.

  • Marcin

    Szukam pracy w norwegi mam 34 lata jak bys mógł mi pomóc bede wdzieczny mój kontakt marcin.sacharczuk@onet.eu