To my, szaleni…

Wiadomo po co sie podrozuje: zeby zdobywac nowe doswiadczenia, horyzonty, poznawac ciekawych ludzi…ale czy wszedzie znajdziemy to czego szukamy? Na pewno nie, ale sa takie miejsca, ktore przyciagaja niezwyklych ludzi. W takie miejsce wlasnie trafilem. Sarnes, 10km przed Honningsvåg, malutka wies, zwyczajna norweska chatka. Chatke ta zamieszkuje Arnt z CS. Ludzie wala do niego oknami i podziemiem. Prawie codziennie nastepuje wymiana gosci. Przyjezdzaja tu ludzie zwyczajni jak i szalency. Szaleni w pozytywnym tego slowa znaczeniu.
Jest tu Francuz Alain, ktory od 32 lat podrozuje po swiecie bez grosza w kieszeni. Glownie pieszo ale czasami tez rowerem i autostopem. W 1978 opuscil Francje i od tamtej pory jest ciagle w drodze. Ostatni jego wyczyn to dojscie na Nordkapp z Helsinek w 101 dni (link). Teraz przystanal tutaj by pomoc w renowacji domku.
Jest tez Japonczyk Rin, ktory od 3 lat jezdzi rowerem po swiecie (link).
Jest tez moj imiennik z Polski, ktory postanowil rzucic dobra prace w Warszawie by w 2 lata okrazyc swiat autostopem (link).
W miedzyczasie wpada Rumun Tommy, rowniez autostopowicz. Podrozuje po Europie juz pare lat, pracujac w miedzyczasie.
Wczoraj opuscil nas Argentynczyk Miguel, artysta ktory juz dawno nie byl w swoim kraju.
I jeszcze ja, ktory nie wie co jeszcze przede mna…
Kazdy z nas to inna historia, inne marzenia, inne idealy ale wspolny cel: podroz, przygoda i niepewnosc tego co bedzie jutro. Kazdy z nas wybral taka droge dobrowolnie, kazdy wyznacza sobie nowe „przeszkody”. Przebywanie w takim towarzystwie pomaga mi zrozumiec, ze przeciez nie jestem sam, nie jestem JEDYNY, ze tak naprawde mozna zyc! Wspolne wypady na ryby, gotowanie, pomoc w sprawach domowych oraz spontaniczne wypady na pobliskie gory – to to co nas laczy tutaj. Przyciagnal nas tu Nordkapp. Kiedy kazdy ruszy dalej w swoja strone rozdzieli nas przeznaczenie, ale jedna rzecz pozostanie w nas ta sama: WOLNOSC!

Tak, to my… szaleni…

  • Gratuluję znalezienie bratnich dusz :) Mimo tak daleko od rodzinnego kraju, a tak wiele wspólnych dróg.

  • Na takich wyjazdach można spotkać naprawdę ciekawych ludzi. Bardzo mnie zaciekawił ten Francuz, bo spotkałem podobnego i myślałem, że już tyle czasu tam siedzi. Twój to jednak inna osoba:) Zgadzam się z tobą, że tak można żyć. Niektórzy twierdzą, że można podróżować bez grosza przy duszy, ale zaraz dodają z jaka życzliwością spotykają się od ludzi i jak często ktoś im daruje pieniądze.

    Wychodzi więc na to, że bez pieniędzy się tak naprawdę nie da. Ja jednak patrzę na to inaczej. Na pewno nie da się bez życzliwych ludzi i to oni są moimi bohaterami podczas takiego wyjazdu i bardzo dziękuję wszystkim spotkanym przyjaciołom, że są:)

  • @Michał: ” bez grosza przy duszy” – z tym się ewidentnie nie zgodzę, chyba że wspomniany Francuz ma sponsora chociażby odzieżowego, bo nie uwierzę że w dzianko jakie nosi ma 30 lat ;) Nie mówiąc, o lotach, gdzie nie gdzie pociągiem trzeba się przebić…
    Bez grosza to można sobie po Polsce podróżować ;)

  • Przecież napisałem, że są często obdarowywani… Ja mówię o Francuzie, którego spotkałem i który mnie uczył jak znaleźć dobre jedzenie w śmietnikach na tyłach marketów…

  • Packa

    Miałeś mi relacje na maila zdawać, miało mnie to wspierać podczas pracy, a tu cisza i pustka. Dopiero teraz, po powrocie, jestem w stanie wejśc na stronę i przeczytać jak Ci się wiedzie :) Pozdrawiam!