Reine

Obudziłem się około godziny 8:00. „W nocy” lekko padało więc nie spodziewałem się dobrej pogody. Tymczasem wyglądam z namiotu i widzę, że niebo wygląda obiecująco. Czy to możliwe, że po dwutygodniowej pochmurno-deszcowej pogodzie na Lofotach przyjdzie słoneczny dzień? Okazuje się, że tak. To chyba ja woże wszędzie słońce ze sobą. Złożyłem namiot, rzuciłem plecak w krzaki i ruszyłem na Reinebringen (góra z widokiem na Lofoty i Reine). Szlak bardzo śliski i bardzo stromy. Podchodząc, cały czas widzimy pionową ścianę przed sobą. Oglądając się do tyłu widzimy tylko góry, szose tuż przy brzegu oraz bezkres oceanu. Do samego szczytu nic sie nie zmienia. Dopiero gdy na niego wejdziemy, zrobimy krok do przodu odsłania nam się cała panorama Reine i Lofotów. Widok zapiera dech. Doszły mnie słuchy, że to najpiękniej położone miasto w Norwegii. Z lotu ptaka na pewno ale będąc na dole, chodząc uliczkami Reine, widoki nie robią już takiego wrażenia. Są po prostu „norweskie”.

Reine

Po godzinie delektowania się widokami ruszyłem do Tromso…

  • Chmury dopisały, świetnie wyszły „wspomnienia” .

  • Też się tam wspinałem rok temu w butach SPD. Przepiękne miejsce:D Grzech tam nie wejść.