Na szczycie Skandynawii

Po zejściu z Besseggen jeszcze tego samego dnia pojechałem na drugi koniec Parku Narodowego Jotunheimen – do Juvalshytta. Nie zdobyłem najwyższego szczytu Rondane więc postanowiłem chociaż zdobyć najwyższy szczyt Norwegii i Skandynawii. Kilka kilometrów przed Lom zatrzymał sie Albert. Duńczyk z Wysp Owczych, który prawie cale życie spędził w Norwegii. Dostał 3 dni urlopu. Zamiast siedzieć na kanapie i oglądać TV postanowił przyjechać do Jotunheimen i zdobyć kolejne dwutysięczniki. Dwutysięczników w Norwegii jest ponad 300 (!!), on ma zamiar zdobyć je wszystkie (ma już zaliczone kilkanaście). Ja chciałem zdobyć Galdhøpiggen, Albert chciał zaliczyć Jotunheimen od południa, ale że jechał sam to postanowił ze mi potowarzyszy i razem zdobędziemy szczyt Skandynawii.
Droga do Juvalshytty to najwyżej położona droga asfaltowa w Norwegii. Jadąc po niej ma się wrażenie jak by się już było nad górami. Różnica pomiędzy drogą nr 55 skąd zaczyna się podjazd jest ogromna. Na dole temperatura 20 stopni, na górze, 1700 mnpm już tylko 3 stopnie, do tego wieje niesamowicie, jest naprawdę zimno. Mimo wszystko rozbijam namiot (nocleg w schronisku: 250zł). Śpiwór Fjord Nansen Hamar spisał się dobrze w takich warunkach – nie zmarzłem, ale ciepło też mi nie było (czyli zgodnie z oczekiwaniami).
Następnego dnia o 10:00 zbiórka. Na Galdhøpiggen można wyruszyć samemu ale jest to trochę niebezpieczne. Przez ponad 800m szlak prowadzi przez lodowiec pokryty śniegiem. Bez zabezpieczeń można wpaść w jedną z dziur i jedyne co nam pozostanie to wołanie „help”, o ile będziemy mogli jeszcze krzyczeć… Dlatego lepiej wyruszyć ze zorganizowaną wyprawą, przypiętym do liny ze wszystkimi. Początkowo każdy idzie osobno, dopiero po około 40 minutach następuje przerwa i wszyscy przypinają się do liny. Idąc po czyichś śladach nie możemy być pewni pewnego gruntu. Jedna osoba stanie, druga też ale trzecia może już się zapaść pół metra. Śnieg bywa zdradziecki. Na szczęście podczas tej wyprawy żadnych wypadków nie było.

Mniej więcej pół godziny przed szczytem odpinamy się od liny i wchodzimy po kamieniach i śniegu na luzie. Pogoda dopisuje. Nie jest mgliście ale słonecznie też nie. Czasami słońce wychodzi zza chmur, wtedy robi się nawet ciepło ale mimo tego trzeba być ciepło ubranym ze względu na bardzo chłodne powietrze. Mamy do wyboru albo się spocić albo przeziębić. Mimo braku „drogi dojazdowej” nawet na takiej górze na szczycie znajduje się chatka. Możemy w niej nabyć certyfikat zdobycia Galdhøpiggen za 50 NOK.

Galdhøpiggen to nie jest wysoka góra, zaledwie 34m niższa niż Rysy. Myślę, że może zdobyć ją każdy średnio doświadczony piechur. Nie jest to też na pewno najbardziej widowiskowa góra w Jotunheimen, jednak sam fakt że jest ona najwyższa, przyciąga sporo turystów, nawet w baaardzo młodym wieku.

  • radzik

    Pytanko czy w zwykłych górskim butkach można śmiało iść (lipiec) czy potrzebne są raki??

    • Jeśli są to buty za kostkę to można. Raki są zbędne.

  • radzik

    dzieki:)

  • koszulka

    Witaj,

    a jak się podłączyć do takiej grupy?
    Normalnie można do jakiejś wycieczki?
    Wybieramy się w sierpniu i mam zgryz co zrobić z tym lodowcem…

    • Grupa wyrusza codziennie o godzinie 10:00. Oplata za dolaczenie do grupy to 175 NOK ale nikt biletow nie sprawdza. Jak jestes sprytnym Polakiem to wbijesz sie do grupy za darmo :).

  • koszulka

    Super!! Wielkie dzięki :) informacja bezcenna :D
    Pozdrawiam i serdeczności.