Besseggen

BesseggenZ Otta wyruszylem okolo godziny 8:00. Jako pierwszy zatrzymal sie staruszek z sina broda. Dowiedzialem sie od niego kto zostal prezydentem Polski choc nawet o to nie pytalem. Pochwalil sie swoim kupkiem do kawy ze Statoila (kupionym za 100NOK) do ktorego moze sobie nalewac kawy za darmo przez caly rok. Dobry myk dla kawoszy, ja zostane przy herbacie…
W Vågåmo zlapalem stopa bezposrednio do Gjendesheim – bazy wypadowej w gory Jotunheimen. Nie chcialem sie zapuszczac z ciezkim plecakiem gdzies daleko w gory wiec postanowilem przejsc tylko masyw Besseggen. Szlak bardzo przyjemny, caly czas lekko pod gore. Wiatr poraz kolejny dal znac o sobie ale tym razem bylem na niego przygotowany. Im wyzej tym mocniej wieje ale i widoki na Jotunheimen coraz piekniejsze. Bedac w takich miejscach jak te nie trudno twierdzic, ze Norwegia jest najpiekniejsza na swiecie. Ja tak uwazam i dopoki nie pojade do Tajlandii to zdania raczej nie zmienie ;-).

  • Koleżanka z Wietnamu mówi, że Tajlandia jest przereklamowana ;) Więc wątpię, abyś zmienił zdanie :)

    PS: Na włosach dredy, czy tak tylko się zdaje?

  • Dredy?! Tak tylko Ci sie zdaje…

  • agape

    Widoczki robią wrażenie, a i tłumów nie widać, to też ma znaczenie.

    • Zgadza się. Norweskie góry nie są zadeptane tak jak polskie choć można tu spotkać ludzi z całego świata.