Masyw Rondane

Po Lillehammer postanowilem pojechac w gory. Najblizej byl Park Narodowy Rondane. W Otta zlapalem Alexandra – czlonka Norweskiego Towarzystwa Turystycznego. Sam tez sie wybieral w gory. Z Otta jedziemy 13km bardzo kreta droga do Mysusæter. Dalej 4km szrutowa droga do parkingu Spranget. Widoki stad, z dolu juz sa niesamowite. Pustkowia, brak wysokiej roslinnosci, wszystko widoczne jak na dloni a w oddali gory czesciowo pokryte sniegiem. Z parkingu juz tylko pieszo okolo godziny do schroniska Rondvassbu. Pomimo niskich cen za nocleg jak na Norwegie (okolo 75zl) decyduje sie spac w namiocie. Alexander wskazal mi najciekawsze szlaki na jednodniowe wypady. Wymienilem z nim roznice miedzy polskimi a norweskimi parkami narodowymi. Byl w szoku ze w Polsce nie mozna nigdzie rozbijac namiotu, palic ognisk, ze trzeba placic za wstep a w schroniskach zazwyczaj nie ma cieplej wody…

Nastepnego dnia wybralem sie na Rondeslottet, najwyzszy szczyt Rondanu. Poczatkowo szlak bardzo lekki, pod gore. Nastepnie szlak idzie przez okolo dwukilometrowy wawoz po czym podchodzi do przeleczy. Przy podejsciu zaczyna co raz mocniej wiac a ja nie wzialem ze soba nic cieplego, tylko plaszcz przeciwdeszczowy. Podchodzac juz po gore zaczyna byc mi zimno, wiatr w ogole nie ustaje. Decyduje sie zawrocic 1,5h drogi przed szczytem. Nie chcialem sie wykonczyc, a na takie wiarty nie bylem przygotowany. Nie zaluje decyzji, gdy zawracalem szczyt byl w chmurach wiec widokow i tak by nie bylo a po powrocie do namiotu za jakies pol godziny zaczelo padac.
Kolejnego dnia zrobilem sobie lekki spacerek wdluz jeziora Rondvatnet. Ciekawie jest chodzic po sniegu w 30-stopniowym upale. Po poludniu wrocilem do Otta by ruszyc do Parku Narodowego Jotunheimen…

  • Musiałbyś zobaczyć mój wyraz twarzy, gdy będąc pierwszy raz w PN w Polsce (Karpacz) zobaczyłem budkę przy jednym wejść :)
    Dla mnie to zwykła prowizorka pobieranie opłat, za coś gdzie i tak składamy się z podatków.

    Fajne, że gdzie indziej jest inaczej.