Oslo

Ladujac na lotnisku Oslo Torp juz pierwsza afera: ktos mi zaiwanil wode mineralna z plecaka. Strata o tyle powazna ze tu 1,5l wody kosztuje 10zl a nie 2zl jak w Polsce. ale mowi sie trudno, jakos przezyje. Pierwszy stop zlapalem bez machania, taksowkarz podwiozl mnie 20km. Nastepnie zlapalem rodzinke Niemcow, ktorzy jechali do Moss, troche na okolo ale pojechalem i poplynalem razem z nimi. Pozniej juz bez wiekszych problemow do Oslo. W Oslo wybralem sie na co miesieczny CS-meeting. Przewaga obcokrajowcow do Norwegow 3:1. Byli ludzie m.in. z Austrii, Szwecji, Francji, Bialorusi, Lotwy a nawet Iraku. Ja jako jedyny reprezentowalem Polske. Barier jezykowych nie bylo, wszyscy porozumiewalismy sie po angielsku. Wspolny jezyk wystarczyl do dobrej zabawy, obylo sie bez bojek :).Okolo 23ej dolaczyl Tomas z Czech, ktory ogoscil mnie pozniej u siebie.
Nastepnego dnia zwiedizlem Oslo. Miasto typowo skandynawskie ale absolutnie nie norweskie, nie ma nic wspolnego z klimatem Norwegii, dlatego tez postanowilem, ze nie bede tu siedzial dluzej i na stepnego dnia pojechalem dalej….

  • Pierwsze koty za płoty :) Wody żal, pamiętam sztokholmskie ceny…Ale taki już urok Skandynawii…