Awinion

Już dawno po Eurotripie. Czas by jakiś wpis się pojawił na blogu. Tak to już jest, że w trasie nie bardzo jest czas i możliwość pisać a po podróży ma się tyle wrażeń w głowie, że nie wiadomo od czego zacząć i jak to wszystko poukładać. Spróbuję zacząć od początku. Na wyprawę nie pojechałem sam, miałem ze sobą Kasię, pozytywną duszę z lekką nutką pesymizmu ;). Zwykle planując trasę przed wyjazdem ustala się, że tutaj się spędzi tyle a tu tyle czasu. Podróże autostopowe pokazują, że takie plany kompletnie nie mają sensu. Początkowo w Awinionie mieliśmy być jeden dzień – przejazdem. Gdy się okazało, że mamy tam hosta z couchsurfing, planowany pobyt przedłużył się do pełnych 2 dni. Ostatecznie byliśmy tam 3 dni… W Palais des Papes nie byliśmy (za drogi bilet) a most co się kończy w połowie to kompletna porażka, a wszystko przez to, że wstęp jest płatny i pełni on rolę muzeum a nie miejsca gdzie ludzie mogą się spotkać, pograć czy posiedzieć. Mimo to czas tam spędzony trzeba zaliczyć do udanych, Przechadzając się uliczkami, spotykamy Polaka – Marcina, a tak na prawdę to Oktawiana Augusta – stojącego jak posąg, który po usłyszeniu polskiej mowy z wrażenia aż się poruszył. To on zapoznał nas z Awinionem „od środka”, z ludźmi ulicy i zwyczajami tu panującymi. To ciekawe, że pomimo sporej ilości turystów miasto jest tak bezpieczne i wyluzowane, że policjanci z nudów urządzają sobie pogaduchy z pijaczkami-żebrakami. Chcąc się przespać można walnąć się pod drzewem i nikt Cie nie przegoni. O innych czynnościach już nie będę wspominał… Ale w przeciwieństwie do Paryża, Awinion nie śmierdzi moczem. Nawet Francuzi są tu jacyś bardziej przyjaźni. Po angielsku z niektórymi nawet się dało dogadać a jak się nie dało to przynajmniej się starali.

Zbyszek i jego kolega Plakaty Nocleg pod drzewem

Polecam wszystkim odwiedzić te miasto. Jest to również świetne miejsce do wypadów w okoliczne atrakcje (Pont du Gard, Orange, Arles, Nimes). Dla wielbicieli sztuki co roku w lato odbywa się tu festiwal teatralny, przez co, całe miasto obwieszane jest plakatami spektaklów i występów. Trochę to szpeci ale jednocześnie nadaje uroku.

  • fankaautostopu

    Wspaniały ten Twój blog Marku,zazdroszczę tych wypraw i przygód.Ale jak ktoś ceni też sobie wygodę i spokój,to jedno drugie wyklucza.Tak więc niektórzy całe życie tylko marzą,a inni,jak Ty swoje marzenia realizują.To piękne,a ten wybór podkładu muzycznego niezwykle trafny.Mogę powiedzieć,że jesteś moją pokrewną duszą,szkoda,że tak młodą.