Raz, dwa, trzy… Kowno!

Norwegia juz dawno za mna. Na granicy celnej norwesko-szwedzkiej zlapalem Fina z ktorym dojechalem do samej Finlandii. Niestety w Sztokholmie mielismy pecha. Najpierw nie zalapalismy sie na prom o 19:30 i trzeba bylo czekac do rana na nastepny. Rano sie okazalo ze na ten o 7 tez juz nie ma miejsc. Kierowca wkurzony poszedl i zalatwil bilet na 8. Nie wiem jak to zrobil ale zalatwil mi bilet za free – jako dodatkowy kierowca :-). Dostalem wlasna kabine z prysznicem, kupon na sniadanie i obiad! 12 godzin na promie zlecialo bardzo szybko. Okolo 23 bylem w Helsinkach. Do portu doszedlem pieszo jakies 8km ale przy okazji zobaczylem troche miasta w nocy.

Morze Bałtyckie Morze Bałtyckie Helsinki

Rano prom do Tallinna, zwiedzanie miasta i ruszam dalej. Jadac w strone Lotwy zatrzymalem ludzi, ktorzy zaoferowali mi nocleg w domku typu „in the middle of nowhere”. Przy okazji skorzystalem z sauny. W Estonii sa one bardzo popularne. Kazdy taki domek zaczyna sie budowac od sauny, potem dopiero dodatki takie jak kuchnia czy sypialnia… Dom bez sauny dla Estonczyka jest tym czy dom bez kominka dla Brytyjczyka.

Estoński Domek z Sauną Estońska Sauna

Nastepny dzien Lotwa. Ryga ma bardzo ladna starowke. Niestety, bardzo duzo zebrzacych. O godzinie 18 juz jestem na granicy z Litwa. Znow jade z Polakami. Po drodze Gora Krzyzy. Nocleg w Kiejdanach. Dzis o 10 juz jestem w Kownie. Miasto przyjemne ale juz starowka nie taka ladna jak w Tallinnie czy Rydze. No i sam nie wiem czy jestem na Litwie czy w Polsce bo co chwile polski jezyk slysze…

Ryga Góra Krzyży Kowno

Jutro moze Wilno…

UPDATE: Wilna nie było. Wróciłem do Polski…

  • Agnieszka

    Ty to masz szczęście. Jednak za granicą łatwiej się na stopa podróżuje niż po Polsce.