Elektrownia jądrowa w Czarnobylu

Elektrownia jądrowa w Czarnobylu to nie jest miejsce dla turystów. Nie można tu sobie przyjechać, kupić bilet i wejść pozwiedzać. Ilość przepustek, łapówek i znajomości potrzebna by wejść do środka przerasta zwykłego śmiertelnika. Miałem to szczęście, że załatwili to wszystko za mnie ludzie ze Strefy Zero. Chwała im za to. Czytaj dalej Elektrownia jądrowa w Czarnobylu

Żona na sprzedaż

Będąc w Tajlandii z tajskiego masażu skorzystałem raz. Nic specjalnego – takie tam wyginanie ciała na wszystkie strony. Nie czułem się po nim ani lepiej, ani gorzej. W Siem Reap podobnie jak w Tajlandii salonów masażu od groma. Przejść nie można spokojnie, bo ciągle słyszysz „massage sir?”. Pewnego dnia powiedziałem sobie „A skorzystam! Raz można!”. Nie wiedziałem wtedy, że nie skończy się to na jednej wizycie. Czytaj dalej Żona na sprzedaż

Nic nie robić, nie mieć zmartwień

Chłodnego shake’a w cieniu pić…

Od ponad 3 tygodni nic nie robię. To znaczy robię, ale nie za bardzo. Jeżdżę sobie z jednego miejsca do drugiego bez konkretnego celu. Po przekroczeniu granicy z Malezją pojechałem do Krabi. Od taki sobie spokojny kurort. Jednego dnia wybrałem się do Ao Nang. Tam już zbyt tłoczno i głośno. Wróciłem tego samego dnia. Następnie wybrałem się do Khao Lak.
Czytaj dalej Nic nie robić, nie mieć zmartwień

Pożegnanie z Malezją

Wpis z dużym opóźnieniem, bo nic mi się ostatnio nie chce. Męczą mnie upały. Jest tak duszno, że pocę się nawet siedząc w cieniu nic nie robiąc. Temperatura w słońcu oscyluje w granicach 35-40 stopni. Może narzekam, ale niech będzie nawet i +50, to i tak nie ma szans bym zatęsknił za zimą. Ze stopem w Malezji nie ma problemu, ale nawet 5 minut stania w upale daje się we znaki. Z Cameron Highlands pojechałem zrelaksować się na wyspę Langkawi. Czytaj dalej Pożegnanie z Malezją

Z wizytą w krainie herbaty

Z gorącego Kuala Lumpur (~35 stopni) udałem się w nieco chłodniejszy rejon – Cameron Highlands. To odkryta w 1885 przez Williama Camerona kraina, która później przemieniła się w królestwo herbaty. Prawdopodobnie najpiękniejsze miejsce w Malezji. I najchłodniejsze. Temperatura w dzień to 20 kilka stopni (tymczasem w odległym o 80km Ipoh prawie 40). Po prawie 2 miesiącach ciągłych upałów, taki chłód to czysta przyjemność. Czytaj dalej Z wizytą w krainie herbaty

W wielkim mieście – Kuala Lumpur

Jestem już w Kuala Lumpur prawie tydzień, więc wypadałoby coś o tym napisać. Po przyjeździe do miasta wsiadłem w skytrain, by dojechać do centrum. Pociąg po kilku stacjach zjeżdża pod ziemię, by za chwilę znów wyjechać na powierzchnie. Jadąc przez centrum wjeżdża w budynki i wije się między nimi. Linia obsługiwana jest bezzałogowo. Staję więc na przodzie i czuję się jak w rollercoasterze. Następnie melduję się w hostelu w Chinatown i ruszam na miasto. Czytaj dalej W wielkim mieście – Kuala Lumpur

Podróżuj! Śnij! Odkrywaj!